Strategia przemysłowa UE: jak Bruksela odpowiada na Chiny i USA

0
30
Rate this post

Spis Treści:

Nowa rzeczywistość geopolityczna: dlaczego strategia przemysłowa UE stała się priorytetem

Od „końca historii” do twardej rywalizacji gospodarczej

Przez wiele lat Unia Europejska zakładała, że globalizacja oparta na wolnym handlu i liberalnych zasadach przyniesie wszystkim mniej więcej podobne korzyści. W centrum była konkurencja rynkowa, a nie rywalizacja geopolityczna. Kryzys finansowy, agresywna polityka przemysłowa Chin oraz coraz ostrzejsza konkurencja technologiczna ze strony USA zmieniły ten obraz. Strategia przemysłowa UE z niszowego tematu stała się jednym z kluczowych narzędzi obrony europejskiego modelu gospodarczego.

Rosnąca potęga przemysłowa Chin, wspierana przez ogromne subsydia państwowe, doprowadziła do zala­nia światowych rynków tanimi produktami – od stali, przez panele fotowoltaiczne, po samochody elektryczne. Stany Zjednoczone odpowiedziały pakietem protekcjonistycznych rozwiązań i ogromnymi ulgami podatkowymi dla inwestorów, takich jak Inflation Reduction Act (IRA) czy CHIPS and Science Act. Bruksela nie mogła udawać, że nic się nie dzieje: bez własnej, spójnej strategii przemysłowej UE groziłby odpływ inwestycji, utrata miejsc pracy i uzależnienie od importu krytycznych technologii.

W efekcie Unia przesunęła akcent z czysto regulacyjnego podejścia na bardziej aktywną, strategiczną politykę przemysłową. Nadal w centrum jest rynek wewnętrzny i konkurencja, ale coraz mocniej widać instrumenty znane wcześniej głównie z polityki USA czy Chin: koordynację inwestycji, wybór priorytetowych sektorów, mechanizmy ochronne na granicach oraz wsparcie finansowe dla firm i projektów kluczowych dla bezpieczeństwa gospodarczego.

Trzy równoległe wyzwania: Chiny, USA i własne słabości

Strategia przemysłowa UE to reakcja na trzy równoległe wyzwania. Po pierwsze, Chiny stosują intensywną politykę subsydiów i planowania państwowego. Europejskie przedsiębiorstwa mają trudność z konkurowaniem z producentami, którzy otrzymują tanie kredyty, ziemię czy energię. Po drugie, USA uruchomiły bezprecedensowy pakiet wsparcia dla własnego przemysłu, przyciągając inwestycje także z Europy. Po trzecie, wewnętrzne słabości UE – rozdrobnienie rynków kapitałowych, różne systemy podatkowe, powolne procedury i brak jednolitej polityki energii – obniżają atrakcyjność inwestycyjną wspólnoty.

Bruksela musi więc prowadzić grę na kilku planszach naraz: ograniczać szkodliwą konkurencję ze strony Chin, odpowiadać na amerykańskie ulgi i jednocześnie porządkować własne podwórko. Stąd tak duży nacisk na inwestycje w technologie przyszłości, reformę zasad pomocy publicznej, nowe regulacje handlowe i programy finansowania wspólnych projektów przemysłowych.

Od dokumentów koncepcyjnych do realnych narzędzi

Początkowe strategie przemysłowe UE miały głównie charakter deklaratywny – wskazywały cele, ale nie tworzyły twardych mechanizmów wdrożeniowych. Dopiero po wybuchu pandemii COVID‑19, zakłóceniach w łańcuchach dostaw oraz inwazji Rosji na Ukrainę tempo prac gwałtownie wzrosło. Zaczęły powstawać konkretne akty prawne, instrumenty finansowe i mechanizmy koordynacji.

Przykłady pokazujące zmianę podejścia to m.in. Net-Zero Industry Act, Critical Raw Materials Act, European Chips Act, mechanizm dostosowywania cen na granicach z uwzględnieniem emisji CO₂ (CBAM) czy programy IPCEI (Ważne Projekty Stanowiące Przedmiot Wspólnego Europejskiego Zainteresowania). Każdy z tych instrumentów jest odpowiedzią na konkretny ruch USA lub Chin – od subsydiów dla aut elektrycznych po kontrolę nad surowcami rzadkimi.

Główne filary nowej strategii przemysłowej UE

Transformacja zielona i cyfrowa jako fundament

Strategia przemysłowa UE została zbudowana wokół dwóch megatrendów: zielonej transformacji i cyfryzacji. W odróżnieniu od Chin i USA, które często oddzielają politykę klimatyczną od przemysłowej, Bruksela traktuje cele klimatyczne jako część przewagi konkurencyjnej. Stąd tak duża koncentracja na technologiach niskoemisyjnych, efektywności energetycznej, recyklingu i ekonomii obiegu zamkniętego.

Z drugiej strony digitalizacja – od chmury i 5G, przez sztuczną inteligencję, po robotykę – ma umożliwić unijnym firmom zwiększenie produktywności i jakości, aby mogły konkurować z gigantami z Doliny Krzemowej i z chińskimi konglomeratami technologicznymi. Przemysł 4.0, automatyzacja procesów i zaawansowana analityka danych są traktowane jako konieczny warunek przetrwania, a nie luksus dla dużych korporacji.

Odporność łańcuchów dostaw i bezpieczeństwo gospodarcze

Drugim filarem strategii przemysłowej UE jest odporność łańcuchów dostaw. Pandemia, blokady w portach azjatyckich czy braki półprzewodników pokazały, że nawet wysoko rozwinięta gospodarka może zostać sparaliżowana, jeśli jest zbyt zależna od jednego dostawcy lub jednego regionu świata. W stosunku do Chin to szczególnie wrażliwe obszary, takie jak:

  • metale ziem rzadkich i surowce krytyczne (lit, kobalt, magnez),
  • komponenty elektroniczne i półprzewodniki,
  • farmaceutyki i substancje czynne (API),
  • panele fotowoltaiczne i komponenty do baterii.

Bruksela przyjęła podejście polegające na redukcji ryzyka (de-risking), a nie pełnym uniezależnieniu się (decoupling). Chodzi o dywersyfikację dostawców, rozwój własnych mocy produkcyjnych w krytycznych sektorach i tworzenie zapasów strategicznych, a nie o całkowite zerwanie więzi handlowych z Chinami. Podobną logikę stosują USA, choć tam retoryka „oddzielenia” od Chin jest ostrzejsza.

Konkurencyjność i równe warunki gry

Trzeci filar to utrzymanie konkurencyjności europejskich firm i zapewnienie im „równych warunków gry” w porównaniu z przedsiębiorstwami z USA i Chin. Obejmuje to zarówno działania wewnątrz Unii (np. uproszczenie zasad pomocy publicznej, budowa unii rynków kapitałowych), jak i mechanizmy zewnętrzne: kontrole subsydiów zagranicznych, cła antydumpingowe, mechanizmy przeciwdziałania praktykom przymusu ekonomicznego.

UE stara się przy tym zachować swoją tożsamość – nie chce kopiować modelu chińskiej „gospodarki kierowanej” ani w pełni amerykańskiego stylu „kupuj krajowe”. Zamiast tego próbuje tworzyć ramy, w których rynek nadal odgrywa główną rolę, ale państwo jest bardziej aktywnym „strategicznym koordynatorem”. To subtelna zmiana, ale bardzo wyraźna dla przedsiębiorców planujących duże inwestycje przemysłowe w Europie.

Chińska ofensywa przemysłowa a odpowiedź Brukseli

Model chiński: państwo jako główny inwestor i planista

Chiny łączą centralne planowanie z elementami gospodarki rynkowej. Kluczowe branże – stal, chemia, motoryzacja, elektronika, odnawialne źródła energii – od lat są objęte silnymi subsydiami. Państwo oferuje tanie kredyty z banków państwowych, preferencyjne grunty, niższe ceny energii i gazu, ulgi podatkowe oraz bezpośrednie wsparcie inwestycyjne. Strategiczne programy, takie jak Made in China 2025, jasno wskazują sektory, w których Chiny chcą osiągnąć globalną dominację.

Efekt jest widoczny w wielu branżach. Przykładowo, w fotowoltaice udział chińskich firm w globalnej produkcji paneli przekracza zdecydowaną większość rynku. W motoryzacji rośnie udział chińskich pojazdów elektrycznych, których producenci mogą oferować agresywne ceny dzięki wsparciu państwa oraz efektowi skali. Dla europejskich firm to poważne zagrożenie: rynek wewnętrzny może zostać zalany tanim importem, a lokalna produkcja straci opłacalność.

Sprawdź też ten artykuł:  Projekty unijne w polskich szkołach

Narzędzia obronne UE wobec chińskich subsydiów

W odpowiedzi Bruksela zaczęła aktywniej korzystać z instrumentów handlowych, które do niedawna były stosowane raczej ostrożnie. Wśród najważniejszych narzędzi są:

  • Cła antydumpingowe – nakładane w sytuacji, gdy dochodzi do sprzedaży towarów w UE po cenie niższej niż na rynku krajowym producenta.
  • Cła antysubsydyjne – stosowane, gdy produkt korzysta z nieuczciwych subsydiów państwowych w kraju pochodzenia.
  • Mechanizm badający subsydia zagraniczne – nowe narzędzie, które pozwala analizować wpływ pomocy publicznej udzielanej przez państwa trzecie na konkurencję w UE, szczególnie przy przejęciach i dużych zamówieniach publicznych.
  • Procedury dochodzeniowe w sprawie konkretnych branż, np. chińskich pojazdów elektrycznych, paneli fotowoltaicznych czy turbin wiatrowych.

Te instrumenty mają nie tylko charakter obronny, ale też sygnalizacyjny. Chodzi o pokazanie, że jednolity rynek europejski nie jest otwartą areną, na której każda forma wsparcia państwowego z zewnątrz jest akceptowana. Przedsiębiorcy z UE oczekują od Brukseli, że ich inwestycje i miejsca pracy nie będą niszczone przez konkurencję wspieraną w sposób sprzeczny z zasadami WTO lub dobrymi praktykami handlowymi.

„De-risking”, czyli ograniczanie ryzyka zależności od Chin

Komisja Europejska przyjęła pojęcie de-risking jako centralne w relacjach gospodarczych z Chinami. Nie chodzi o całkowite zerwanie współpracy – eksport do Chin i import z Chin pozostaną ważne dla wielu sektorów europejskiej gospodarki. Problemem są zbyt silne zależności w obszarach, które mają znaczenie strategiczne, takich jak:

  • surowce krytyczne wykorzystywane w bateriach, turbinach wiatrowych, elektronice,
  • komponenty niezbędne do infrastruktury 5G i sieci telekomunikacyjnych,
  • wybrane technologie cyfrowe i systemy IT.

Bruksela wspiera więc dywersyfikację dostawców (np. porozumienia z państwami Ameryki Łacińskiej, Afryki, Australii), rozwój lokalnego wydobycia i przetwórstwa, budowę magazynów surowców oraz współpracę przemysłową wewnątrz UE. Jednocześnie monitoruje przejęcia europejskich firm technologicznych przez inwestorów z państw trzecich, aby uniknąć sytuacji, w której kluczowe know-how jest przejmowane poza UE.

Amerykański zwrot protekcjonistyczny i impuls dla Brukseli

Inflation Reduction Act i CHIPS Act: pułapka dla europejskich inwestorów

Stany Zjednoczone, choć formalnie bronią liberalnych zasad handlu, w praktyce przyjęły ostatnio silnie protekcjonistyczny kurs. Inflation Reduction Act (IRA) oferuje hojne ulgi podatkowe i subsydia dla inwestycji w zieloną energię, produkcję baterii, samochodów elektrycznych czy wodoru, ale w dużej mierze uzależnia to wsparcie od lokalizacji produkcji w USA i korzystania z amerykańskich (lub „przyjaznych”) dostawców surowców.

Podobnie CHIPS and Science Act ma na celu przyciągnięcie do USA inwestycji w produkcję półprzewodników, oferując miliardy dolarów wsparcia. Dla europejskich koncernów przemysłowych oznacza to realną pokusę przeniesienia części nowych projektów za Atlantyk. Koszty energii w USA są często niższe, a środowisko regulacyjne bywa prostsze. Bez odpowiedniej reakcji UE mogłaby stać się jedynie konsumentem technologii produkowanych w Ameryce.

Odpowiedź UE: złagodzenie zasad pomocy publicznej i nowe instrumenty

Aby zrównoważyć atrakcyjność inwestowania w USA, Bruksela zdecydowała się na tymczasowe złagodzenie zasad pomocy publicznej i stworzenie nowych mechanizmów wsparcia inwestycji w zielone i strategiczne technologie. Państwa członkowskie zyskały większą swobodę w udzielaniu subsydiów dla:

  • produkcji baterii i komponentów do elektromobilności,
  • projektów wodorowych,
  • farm wiatrowych i słonecznych,
  • produkcji półprzewodników i mikroelektroniki,
  • projektów zwiększających efektywność energetyczną przemysłu.

Komisja Europejska stara się jednak pilnować, aby większa elastyczność nie przerodziła się w „wyścig na subsydia” wewnątrz UE, gdzie bogatsze kraje, takie jak Niemcy czy Francja, miałyby zdecydowaną przewagę. Dlatego istotną rolę odgrywają programy wspólne, współfinansowane z poziomu unijnego, np. w ramach ważnych projektów IPCEI czy środków z programu InvestEU.

Konkurencja, ale i współpraca z USA

Choć wiele działań USA odbieranych jest w Europie jako zagrożenie dla konkurencyjności przemysłu UE, relacje transatlantyckie nie są czysto konfliktowe. Współpraca z Waszyngtonem jest kluczowa m.in. w obszarze sankcji wobec Rosji, kontroli eksportu zaawansowanych technologii do Chin czy standardów bezpieczeństwa cyfrowego. W ramach Rady ds. Handlu i Technologii (TTC) Bruksela i Waszyngton próbują wypracować wspólne zasady w takich obszarach jak:

Wspólne standardy technologiczne i kontrola eksportu

Jednym z kluczowych pól współpracy UE–USA stały się standardy technologiczne i kontrola eksportu zaawansowanych technologii. Oba bloki obawiają się, że technologie podwójnego zastosowania – zarówno cywilne, jak i wojskowe – będą wykorzystywane przez Chiny w sposób podważający bezpieczeństwo Zachodu. Dotyczy to m.in. chipów najnowszej generacji, sprzętu do ich produkcji, systemów sztucznej inteligencji, technologii kwantowych i zaawansowanych narzędzi cybernetycznych.

W TTC trwają prace nad zgraniem list kontrolnych i wymianą informacji o lukach w obecnych reżimach eksportowych. UE, która długo podchodziła ostrożnie do jednostronnych ograniczeń, zaczęła zbliżać się do amerykańskiego podejścia – choć wciąż mocniej filtruje decyzje przez pryzmat prawa międzynarodowego i interesów eksportowych własnych firm. Dla europejskich eksporterów oznacza to konieczność lepszego monitorowania, do jakich zastosowań mogą trafić sprzedawane technologie i komponenty.

Instrumenty wewnętrzne: jak UE próbuje wzmocnić własny przemysł

Akt o przemyśle neutralnym klimatycznie (Net-Zero Industry Act)

Jedną z głównych inicjatyw legislacyjnych jest Net-Zero Industry Act (NZIA), który ma przyspieszyć rozwój produkcji technologii niskoemisyjnych w UE. Celem jest nie tylko realizacja celów klimatycznych, lecz także strategiczne uniezależnienie się od importu sprzętu do transformacji energetycznej – w praktyce głównie z Chin.

NZIA przewiduje m.in.:

  • ułatwienia administracyjne i szybsze procedury wydawania pozwoleń na inwestycje w fabryki produkujące technologie zeroemisyjne,
  • możliwość preferowania w przetargach publicznych rozwiązań oferujących wyższe bezpieczeństwo dostaw czy mniejszy ślad węglowy,
  • tworzenie „projektów strategicznych”, które mogą liczyć na pierwszeństwo w dostępie do finansowania i infrastruktury,
  • koordynację między państwami członkowskimi w zakresie szkoleń i podaży wykwalifikowanej siły roboczej.

Dla producenta turbin wiatrowych, paneli fotowoltaicznych czy pomp ciepła oznacza to potencjalnie prostszy dostęp do pozwoleń i kontraktów publicznych. Jednocześnie rosną wymagania dotyczące raportowania śladu środowiskowego oraz odporności łańcucha dostaw, co wymaga bardziej zaawansowanego zarządzania ryzykiem.

Europejski Akt w sprawie surowców krytycznych

Kolejnym elementem wewnętrznej układanki jest Critical Raw Materials Act (CRMA). UE uznała, że bez zabezpieczenia dostępu do surowców krytycznych – takich jak lit, kobalt, magnez, metale ziem rzadkich czy gal – cała strategia przemysłowa pozostanie na papierze. Obecnie dominującym dostawcą wielu z nich pozostają Chiny, co tworzy ryzyko politycznych nacisków.

CRMA zakłada:

  • określenie listy surowców krytycznych i strategicznych, dla których UE wyznacza konkretne cele dotyczące wydobycia, przetwórstwa i recyklingu na swoim terytorium,
  • sprawniejsze procedury administracyjne dla „projektów strategicznych” w górnictwie, przetwórstwie i recyklingu,
  • rozwój recyklingu przemysłowego i projektowanie produktów tak, aby surowce łatwiej odzyskiwać,
  • tworzenie partnerstw surowcowych z wybranymi krajami, m.in. w Afryce, Ameryce Łacińskiej czy Australii.

W praktyce lokalne społeczności i organizacje ekologiczne często obawiają się nowych kopalń w Europie. Komisja próbuje pogodzić te napięcia, stawiając na bardziej rygorystyczne normy środowiskowe niż w wielu krajach trzecich oraz na rozwój recyklingu. Dla firm to szansa na wejście w nowe segmenty rynku – od odzysku metali z baterii po recykling turbin wiatrowych – ale też konieczność dostosowania konstrukcji produktów do obiegu zamkniętego.

Akt w sprawie chipów: budowa europejskiego ekosystemu półprzewodników

W reakcji na amerykański CHIPS Act i azjatycką dominację w sektorze półprzewodników UE przyjęła European Chips Act. Celem jest zwiększenie udziału Europy w globalnej produkcji chipów, wzmocnienie badań i rozwoju oraz przyciągnięcie inwestycji w najbardziej zaawansowane procesy produkcyjne.

Ustawa opiera się na trzech filarach:

  • Inwestycje w produkcję – wsparcie dla dużych fabryk (tzw. first-of-a-kind), które mają powstać w kilku państwach członkowskich,
  • Rozwój badań i innowacji – programy wspierające laboratoria, centra badawcze oraz projekty pilotażowe,
  • Mechanizmy kryzysowe – system monitorowania łańcucha dostaw i możliwość wprowadzania środków nadzwyczajnych, gdyby doszło do poważnych zakłóceń (np. blokady eksportowe, katastrofy naturalne w krajach producentów).

Dla europejskich producentów elektroniki, motoryzacji i automatyki przemysłowej większa lokalna produkcja chipów oznacza krótsze łańcuchy dostaw i większą przewidywalność. Z drugiej strony budowa fabryk o najwyższym poziomie zaawansowania technologicznego to proces wieloletni, bardzo kapitałochłonny, który wymaga ścisłej współpracy między państwami, firmami i uczelniami.

Wyścig o inwestycje: ryzyko fragmentacji wewnątrz UE

Nierówne możliwości budżetowe państw członkowskich

Poluzowanie zasad pomocy publicznej ułatwiło wspieranie przemysłu, ale jednocześnie ujawniło różnice fiskalne między państwami członkowskimi. Największe pakiety wsparcia ogłaszają kraje o najsilniejszych finansach publicznych, głównie Niemcy i Francja. Mniejsze i uboższe gospodarki, w tym część państw Europy Środkowo-Wschodniej, obawiają się odpływu inwestycji do bardziej zasobnych sąsiadów.

Bruksela próbuje łagodzić te napięcia, stawiając na:

  • projekty o charakterze paneuropejskim (IPCEI), w których uczestniczy wiele państw,
  • wspólne źródła finansowania, np. poprzez InvestEU, politykę spójności czy pożyczki z Europejskiego Banku Inwestycyjnego,
  • elastyczne zasady, pozwalające mniej zamożnym krajom oferować stosunkowo wyższy poziom wsparcia w przeliczeniu na inwestycję.
Sprawdź też ten artykuł:  Czy Unia Europejska może mieć wspólną armię?

Dla inwestora zagranicznego planującego fabrykę baterii w UE oznacza to większą złożoność procesu decyzyjnego. Z jednej strony dostępne są znaczące pakiety wsparcia w największych gospodarkach, z drugiej – atrakcyjne koszty pracy i grunty w regionach mniej rozwiniętych, często z dobrą infrastrukturą logistyczną i dostępem do funduszy unijnych.

Rynek wewnętrzny jako przewaga konkurencyjna – pod warunkiem, że pozostanie spójny

Siłą UE jest jednolity rynek, dający dostęp do kilkuset milionów konsumentów i rozległej bazy przemysłowej. Jeżeli jednak polityka przemysłowa doprowadzi do nadmiernej fragmentacji przepisów krajowych, przedsiębiorstwa mogą zacząć traktować inwestycje w UE jako mozaikę odrębnych systemów, a nie jedną przestrzeń gospodarczą.

Komisja zwraca uwagę, że:

  • regulacje dotyczące pomocy publicznej muszą być przejrzyste i przewidywalne,
  • państwa członkowskie powinny unikać krajowych preferencji w przetargach, które dyskryminują firmy z innych części UE,
  • potrzebne jest przyspieszenie prac nad unią rynków kapitałowych, aby spółki przemysłowe mogły łatwiej pozyskiwać finansowanie na całym obszarze UE.

Dla średniej wielkości producenta z Polski czy Włoch kluczowe jest, aby mógł konkurować o kontrakty w Niemczech czy Francji na równych zasadach. Jeśli poszczególne rządy zaczną w większym stopniu stosować „miękki protekcjonizm” na rynku wewnętrznym, cały projekt europejskiej polityki przemysłowej straci część sensu.

Zbliżenie starej amerykańskiej monety na jutowym materiale
Źródło: Pexels | Autor: Vladimir Srajber

Transformacja zielona i cyfrowa jako rdzeń strategii przemysłowej

Przemysł energochłonny: między transformacją a ryzykiem ucieczki produkcji

Szczególnie trudne wyzwania czekają sektory energochłonne – stal, cement, chemia, papiernictwo, szkło czy nawozy. Z jednej strony to fundament europejskiego przemysłu i wielu łańcuchów wartości, z drugiej – sektory narażone na wysokie koszty energii i regulacji klimatycznych. Ryzyko carbon leakage, czyli przenoszenia produkcji poza UE do krajów o łagodniejszych regulacjach, pozostaje realne.

Bruksela odpowiada na to kombinacją instrumentów:

  • CBAM (Carbon Border Adjustment Mechanism) – mechanizm dostosowawczy na granicy, który ma wyrównać koszty emisji CO2 między producentami unijnymi a zagranicznymi w wybranych sektorach,
  • wspieranie inwestycji w dekarbonizację – m.in. poprzez Fundusz Innowacyjny, środki z polityki spójności czy krajowe plany odbudowy,
  • promowanie zielonej energii dla przemysłu – długoterminowe kontrakty na dostawy energii odnawialnej (PPA), rozwój wodoru niskoemisyjnego, modernizację sieci przesyłowych.

Przykładowo hutnia stali planująca modernizację pieców może skorzystać z kombinacji wsparcia krajowego i unijnego, ale jednocześnie musi przygotować się na pełną sprawozdawczość emisyjną oraz konkurencję ze strony producentów z USA, gdzie energia bywa tańsza, a regulacje środowiskowe mniej rygorystyczne.

Cyfryzacja, dane i sztuczna inteligencja w przemyśle

Oprócz transformacji energetycznej drugi filar to cyfryzacja procesów przemysłowych – od automatyzacji po sztuczną inteligencję. UE stara się połączyć rozwój technologii z wysokimi standardami ochrony danych i etyki. Dla przemysłu oznacza to korzystanie z rozwiązań AI i analityki danych w szerszej skali, ale w otoczeniu regulacyjnym bardziej złożonym niż w USA czy Chinach.

Kluczowe inicjatywy to m.in.:

  • Data Act i Data Governance Act – mają ułatwić dzielenie się danymi przemysłowymi między firmami i sektorami,
  • AI Act – pierwszy kompleksowy akt prawny regulujący systemy sztucznej inteligencji, w tym te wykorzystywane w produkcji, logistyce czy utrzymaniu ruchu,
  • projekty European Industrial Data Spaces, tworzące bezpieczne środowiska wymiany danych między firmami i dostawcami technologii.

Dla producenta maszyn czy linii technologicznych powstaje nowy obszar przewagi konkurencyjnej – usługi oparte na danych (monitoring, predykcyjne utrzymanie ruchu, optymalizacja zużycia energii). Jednocześnie musi on zrozumieć nowe obowiązki prawne dotyczące odpowiedzialności za systemy AI, przejrzystości algorytmów i bezpieczeństwa cybernetycznego.

Geopolityka, bezpieczeństwo i odporność łańcuchów dostaw

Od globalizacji bez granic do „otwartej autonomii strategicznej”

Przez dekady europejski model gospodarczy opierał się na założeniu głębokiej globalizacji: firmy lokowały produkcję tam, gdzie było najtaniej, a polityka handlowa wspierała otwieranie kolejnych rynków. Kryzysy ostatnich lat – pandemia, wojna w Ukrainie, napięcia wokół Tajwanu – pokazały jednak, że nadmierne uzależnienie od jednego dostawcy lub regionu staje się poważnym ryzykiem biznesowym i politycznym.

Nową ramą myślenia w Brukseli stała się „otwarta autonomia strategiczna”. UE chce pozostać otwarta na handel i inwestycje, ale w krytycznych sektorach dąży do posiadania własnych zdolności produkcyjnych lub przynajmniej kilku niezależnych dostawców. Dotyczy to:

  • infrastruktury telekomunikacyjnej i cyberbezpieczeństwa,
  • półprzewodników i zaawansowanej elektroniki,
  • farmaceutyków i sprzętu medycznego,
  • surowców i technologii dla zielonej transformacji.

Dla przedsiębiorstw oznacza to konieczność wbudowania w strategię elementu zarządzania geopolityką: dywersyfikacji partnerów, oceny ryzyka sankcji, analiz scenariuszowych. Inwestorzy coraz częściej pytają nie tylko o koszty i wydajność, ale też o odporność łańcucha dostaw na szoki polityczne czy klimatyczne.

Screening inwestycji zagranicznych: nowe sito dla kapitału z Chin i innych krajów

Coraz ważniejszym instrumentem stał się screening bezpośrednich inwestycji zagranicznych (FDI). Rozporządzenie unijne stworzyło ramy współpracy między państwami członkowskimi a Komisją w analizie przejęć i inwestycji w wrażliwych sektorach. Choć decyzje formalnie pozostają w gestii rządów krajowych, Bruksela zyskuje możliwość zgłaszania zastrzeżeń i wymiany informacji.

Napięcie między otwartością a ochroną technologii

Nowe podejście do kontroli inwestycji jest odpowiedzią przede wszystkim na ekspansję firm z Chin, ale obejmuje także kapitał z innych państw, w tym sojuszniczych. Bruksela nie chce zamykać się na zagraniczne inwestycje, jednak wrażliwe obszary – jak technologie podwójnego zastosowania, infrastruktura krytyczna czy dane – są coraz częściej traktowane jako kwestia bezpieczeństwa narodowego i unijnego, a nie wyłącznie biznesu.

W praktyce oznacza to, że przejęcie producenta komponentów dla sektora kosmicznego czy dostawcy oprogramowania dla sieci energetycznych może zostać zablokowane lub obwarowane warunkami, nawet jeśli formalnie nie dotyczy zbrojeniówki. Dla inwestorów zagranicznych rośnie więc znaczenie due diligence regulacyjnego – trzeba zrozumieć nie tylko prawo konkurencji, ale także rosnącą siatkę przepisów bezpieczeństwa.

Dla unijnych firm to z kolei szansa i ryzyko jednocześnie. Z jednej strony są mniej narażone na „wrogie przejęcia” strategicznych aktywów, z drugiej – trudniej im pozyskać kapitał od partnerów spoza UE, zwłaszcza jeśli rozwijają technologie o potencjale militarnym lub krytycznym dla infrastruktury.

Kontrola eksportu i „odryzykowanie” wobec Chin

Obok screeningu FDI rośnie znaczenie kontroli eksportu. Państwa członkowskie, koordynując się z Brukselą oraz partnerami z G7, zacieśniają zasady dotyczące sprzedaży zaawansowanych technologii do krajów uznawanych za potencjalnych rywali systemowych. Szczególnie widać to w relacjach z Chinami w obszarze półprzewodników, zaawansowanych maszyn produkcyjnych czy technologii kwantowych.

UE posługuje się tu pojęciem „de-riskingu”, a nie „decouplingu”. Chodzi bardziej o ograniczenie nadmiernych zależności w kluczowych segmentach niż o całkowite rozdzielenie gospodarek. Przedsiębiorstwa w praktyce muszą:

  • mapować swoje łańcuchy dostaw pod kątem udziału podmiotów z państw o podwyższonym ryzyku,
  • przy nowych inwestycjach oceniać, czy technologia nie trafi na listę kontrolowaną w trakcie cyklu życia produktu,
  • budować alternatywne źródła dostaw i kanały zbytu, nawet kosztem wyższych kosztów operacyjnych.

Dla dostawcy specjalistycznych maszyn przemysłowych wejście na rynek chiński może nadal być atrakcyjne, ale wiąże się z dokładnym sprawdzeniem, czy produkt nie ma zastosowań militarnych i czy klient nie jest objęty sankcjami. Naruszenie przepisów eksportowych grozi nie tylko karami finansowymi, ale także utratą zaufania regulatorów w UE i USA.

Relacje z USA: partner, konkurent, czasem rywal

Efekt IRA i wyścig na subsydia

Ustawa Inflation Reduction Act (IRA) w USA stała się jednym z głównych impulsów do przemyślenia europejskiej strategii przemysłowej. Amerykańskie zachęty podatkowe dla zielonych technologii są proste, długoterminowe i hojnie finansowane. Z perspektywy wielu firm z UE budowa fabryki baterii czy elektrolizerów w Ameryce Północnej stała się nagle równie atrakcyjna jak w Europie – a czasem atrakcyjniejsza.

Bruksela odpowiedziała m.in. Planem przemysłowym Zielonego Ładu oraz bardziej elastycznymi zasadami pomocy publicznej, ale nie dysponuje jednym, scentralizowanym instrumentem fiskalnym na wzór IRA. Konsekwencje są dwie:

  • większa presja na państwa członkowskie, aby uzupełniały brak unijnego „superfunduszu” własnymi programami,
  • konieczność wypracowania równowagi między wsparciem dla przemysłu a dyscypliną fiskalną, co jest szczególnie trudne w strefie euro.

Z punktu widzenia koncernu motoryzacyjnego czy producenta turbin wiatrowych decyzje lokalizacyjne stają się elementem gry między rządami: pakiety wsparcia, ulgi podatkowe i gwarancje popytu licytują się po obu stronach Atlantyku. UE, nie chcąc wchodzić w otwartą wojnę subsydyjną z Waszyngtonem, stara się też wykorzystywać instrumenty regulacyjne – normy techniczne, standardy zrównoważonego finansowania, wymogi dotyczące śladu węglowego.

Sojusz technologiczny, ale na własnych zasadach

Mimo napięć na tle subsydiów UE i USA pozostają bliskimi partnerami politycznymi i handlowymi. Powstały wspólne formaty, takie jak Trade and Technology Council (TTC), w których obie strony próbują koordynować stanowiska dotyczące sztucznej inteligencji, regulacji platform cyfrowych czy bezpieczeństwa łańcuchów dostaw półprzewodników.

Bruksela jednak uparcie akcentuje, że nie chce być jedynie „junior partnerem” w sojuszu transatlantyckim. Dlatego równolegle:

Sprawdź też ten artykuł:  Jakie produkty są dofinansowywane z UE?

  • inwestuje w własne zdolności badawczo-produkcyjne, np. poprzez EU Chips Act,
  • buduje standardy regulacyjne, które mają stać się globalnym punktem odniesienia (AI Act, regulacje cyfrowe DSA/DMA, taksonomia zrównoważonego finansowania),
  • zacieśnia współpracę z innymi partnerami, m.in. w Indo-Pacyfiku i Ameryce Łacińskiej, aby dywersyfikować relacje gospodarcze poza osiami USA–Chiny.

Dla firm unijnych obecność w ekosystemie transatlantyckim jest jednocześnie szansą na skalę i wyzwaniem regulacyjnym. Trzeba radzić sobie z różnymi standardami ochrony danych, innym podejściem do odpowiedzialności za produkty cyfrowe i odmienną kulturą relacji państwo–biznes.

Partnerstwa globalne i dyplomacja gospodarcza UE

Umowy handlowe nowej generacji i dostęp do surowców

W obliczu konkurencji ze strony Chin i USA Bruksela intensyfikuje politykę handlową wobec innych regionów. Umowy z Kanadą, Japonią, Singapurem czy Wietnamem, a także negocjacje z Mercosurem, Indiami czy Australią, mają tworzyć sieć partnerstw opartą na zbliżonych zasadach handlu i zrównoważonego rozwoju.

Szczególne znaczenie zyskują porozumienia dotyczące dostępu do surowców krytycznych. UE, chcąc rozwijać produkcję baterii, turbin wiatrowych i paneli fotowoltaicznych, potrzebuje stabilnych dostaw litu, kobaltu, niklu, metali ziem rzadkich i szeregu innych materiałów. Dlatego oprócz klasycznych umów o wolnym handlu rozwija:

  • partnerstwa surowcowe z krajami Afryki, Ameryki Łacińskiej i Australii,
  • wsparcie dla zrównoważonego wydobycia i przetwórstwa w państwach partnerskich,
  • instrumenty finansowe (EBOiR, EBI) ułatwiające inwestycje w infrastrukturę górniczą i logistyczną poza UE.

Dla europejskiego producenta katod do baterii oznacza to m.in. możliwość uczestniczenia w projektach partnerskich w Ameryce Południowej czy Afryce, ale też rosnące wymogi dotyczące śladu środowiskowego, przejrzystości łańcucha dostaw i standardów pracy, które są wpisywane w nowe umowy handlowe.

„Przyjazny nearshoring” i rola sąsiedztwa

Rosnące napięcia geopolityczne skłaniają wiele firm do skracania i „uodporniania” łańcuchów dostaw. UE promuje w tym kontekście idee nearshoringu i friendshoringu – przenoszenia części produkcji bliżej rynku docelowego i do krajów uważanych za politycznie stabilne oraz przewidywalne.

Na znaczeniu zyskują więc:

  • państwa kandydujące do UE (m.in. Bałkany Zachodnie),
  • partnerzy z europejskiego sąsiedztwa, w tym Ukraina, Mołdawia, Gruzja,
  • krajowe ekosystemy w Europie Środkowo-Wschodniej, które mogą przyciągać produkcję odchodzącą z Chin.

Przykładowo producenci komponentów elektronicznych czy tekstyliów, którzy dotąd bazowali głównie na fabrykach w Azji, rozważają budowę zakładów w Rumunii, Polsce czy Maroku, aby skrócić czas dostaw i zmniejszyć ryzyko zakłóceń transportowych. Bruksela, poprzez politykę spójności, Instrument Sąsiedztwa oraz wsparcie przedakcesyjne, stara się ukierunkować te przepływy tak, by wzmacniały cały ekosystem europejski.

Finansowanie, innowacje i rola instytucji unijnych

Nowe instrumenty finansowe i nacisk na projekty wspólnego zainteresowania

Przemianę przemysłu europejskiego trudno sfinansować wyłącznie z budżetów narodowych. Stąd rosnące znaczenie unijnych instrumentów: InvestEU, programów badawczo-rozwojowych, polityki spójności oraz pożyczek i gwarancji Europejskiego Banku Inwestycyjnego. Coraz większy ciężar kładziony jest na projekty ważne dla całej UE, a nie tylko jednego kraju.

IPCEI (Important Projects of Common European Interest) stały się kluczowym narzędziem w obszarach takich jak baterie, wodór, półprzewodniki czy chmura obliczeniowa. Dzięki nim możliwe jest połączenie środków krajowych i unijnych, przy jednoczesnym poluzowaniu zasad pomocy publicznej dla projektów o dużym znaczeniu strategicznym.

Dla konsorcjum firm i uczelni oznacza to szansę na realizację projektów, które normalnie byłyby poza ich zasięgiem kapitałowym. Z drugiej strony proces aplikacyjny jest skomplikowany, wieloetapowy i wymaga bliskiej koordynacji z administracją krajową, co bywa barierą dla mniejszych podmiotów bez zaplecza doradczego.

Kapitał prywatny, unia rynków kapitałowych i rola regulacji ESG

Transformacja przemysłowa potrzebuje także ogromnych zasobów kapitału prywatnego. Dlatego w Brukseli tyle uwagi poświęca się projektowi unii rynków kapitałowych – ujednoliceniu zasad, ograniczeniu barier transgranicznych dla inwestorów instytucjonalnych i łatwiejszemu dostępowi firm do finansowania na rynku obligacji i akcji.

Równocześnie rośnie znaczenie regulacji związanych ze zrównoważonym finansowaniem: taksonomii, obowiązków raportowania ESG (CSRD) czy wytycznych dla funduszy inwestycyjnych. Ich celem jest przekierowanie strumienia inwestycji w stronę projektów zgodnych z celami klimatycznymi i społecznymi UE.

Dla przedsiębiorstwa przemysłowego oznacza to, że atrakcyjność kredytowa i dostęp do kapitału zależą coraz bardziej od jakości planów dekarbonizacji, przejrzystości łańcucha dostaw i zarządzania ryzykiem środowiskowym. Firmy, które traktują raportowanie ESG jako formalność, szybko przekonują się, że inwestorzy instytucjonalni oczekują konkretnych danych i wiarygodnych strategii redukcji emisji.

Perspektywa przedsiębiorstw: jak odnaleźć się w nowej układance

Strategiczne planowanie w wielowarstwowym otoczeniu regulacyjnym

Europejska polityka przemysłowa coraz mocniej przenika codzienne decyzje biznesowe. Inwestycja w nową linię produkcyjną, wybór dostawcy surowców czy lokalizacja magazynu logistycznego wymagają dziś uwzględnienia wielu dodatkowych zmiennych: kosztów emisji, ryzyka geopolitycznego, wymogów cyfrowych, zasad pomocy publicznej, a nawet przyszłych standardów raportowania.

Firmy, które traktują regulacje wyłącznie jako barierę, z czasem tracą konkurencyjność. Coraz większą przewagę mają te podmioty, które potrafią przekuć wymogi regulacyjne w przewagę rynkową: projektują produkty zgodne z przyszłymi normami, wcześniej niż konkurenci dostosowują procesy do wymogów raportowych, aktywnie uczestniczą w konsultacjach legislacyjnych i pracach organizacji branżowych.

Dla średniej firmy przemysłowej praktycznym krokiem bywa stworzenie wewnętrznego „radaru regulacyjnego” – niewielkiego zespołu lub funkcji, która śledzi zmiany w prawie unijnym, tłumaczy je na język operacyjny i współpracuje z działem strategii oraz inwestycji. To pozwala unikać kosztownych korekt post factum i lepiej pozycjonować się w konkursach o środki publiczne.

Kooperacja w ekosystemach zamiast samotnej gry

Nowa strategia przemysłowa UE premiuje współpracę: konsorcja, klastry, alianse technologiczne. Pojedyncza firma rzadko dysponuje pełnym zestawem kompetencji, aby samodzielnie rozwijać zaawansowane technologie, spełnić wymogi regulacyjne i zbudować globalną sieć sprzedaży. Stąd nacisk na:

  • platformy współpracy przemysłu z uczelniami i instytutami badawczymi,
  • klastry regionalne skupione wokół określonych technologii (np. baterie, wodór, fotonika),
  • wspólne projekty badawczo-rozwojowe korzystające z finansowania unijnego.

Przykład z praktyki: średnia firma automatyki przemysłowej, zamiast samodzielnie rozwijać rozwiązania AI dla predykcyjnego utrzymania ruchu, dołącza do klastra technologicznego, w którym współpracuje z dostawcą chmury obliczeniowej, uczelnią techniczną i kilkoma producentami maszyn. Dzięki temu szybciej testuje prototypy, łatwiej uzyskuje finansowanie i ma większą siłę przetargową wobec dużych klientów.

Między ambicją a realiami: ograniczenia i punkty sporne

Ryzyko nadregulacji i utraty elastyczności

Najczęściej zadawane pytania (FAQ)

Dlaczego Unia Europejska tworzy nową strategię przemysłową?

UE tworzy nową strategię przemysłową, ponieważ zmieniło się globalne otoczenie gospodarcze. Rosnąca potęga przemysłowa Chin, agresywna polityka subsydiów oraz amerykańskie programy wsparcia (jak Inflation Reduction Act) sprawiają, że europejskie firmy tracą konkurencyjność, a inwestycje mogą odpływać poza Europę.

Strategia ma chronić europejski model gospodarczy, miejsca pracy i bezpieczeństwo dostaw kluczowych technologii. Bruksela chce przejść od roli głównie „regulatora” do bardziej aktywnego koordynatora inwestycji i rozwoju przemysłu.

Jak UE odpowiada na politykę przemysłową Chin?

Unia reaguje na chińskie subsydia i centralne planowanie, wzmacniając własne narzędzia ochrony handlu oraz rozwijając produkcję w sektorach uznanych za krytyczne. Chodzi m.in. o panele fotowoltaiczne, baterie, półprzewodniki i surowce krytyczne, w których dominacja Chin jest szczególnie widoczna.

Bruksela zwiększa kontrolę nad nieuczciwymi praktykami (np. dumping cenowy, nadmierne subsydia) i rozwija instrumenty wsparcia dla europejskich producentów, aby nie zostali „wypchnięci” z rynku przez tani import z Chin.

Na czym polega odpowiedź UE na amerykański Inflation Reduction Act (IRA)?

USA w ramach IRA oraz CHIPS and Science Act oferują ogromne ulgi podatkowe i subsydia dla inwestorów, co przyciąga także europejskie firmy. Aby ograniczyć odpływ inwestycji, UE łagodzi zasady pomocy publicznej, tworzy wspólne projekty finansowane na poziomie unijnym i wskazuje priorytetowe sektory, które mają otrzymać wsparcie.

Bruksela nie kopiuje jednak wprost podejścia „kupuj amerykańskie”, tylko stara się tak kształtować regulacje i finansowanie, by inwestycje przemysłowe pozostały w Europie i wzmacniały jednolity rynek.

Jakie są główne filary nowej strategii przemysłowej UE?

Nowa strategia przemysłowa UE opiera się na trzech kluczowych filarach:

  • zielonej transformacji – rozwój technologii niskoemisyjnych, efektywności energetycznej, recyklingu i gospodarki o obiegu zamkniętym,
  • cyfryzacji – inwestycje w chmurę, 5G, sztuczną inteligencję, robotykę i Przemysł 4.0, by podnieść produktywność i innowacyjność,
  • odporności łańcuchów dostaw i bezpieczeństwie gospodarczym – dywersyfikacja dostawców, rozwój własnych mocy produkcyjnych oraz tworzenie zapasów strategicznych w sektorach krytycznych.

Co oznacza „de-risking”, a czym różni się od „decoupling” w polityce UE wobec Chin?

„De-risking” oznacza ograniczanie ryzyka związanego z nadmiernym uzależnieniem od jednego kraju lub regionu, przy zachowaniu relacji handlowych. UE chce dywersyfikować dostawców, rozwijać własną produkcję w newralgicznych sektorach i budować strategiczne rezerwy, ale nie dąży do całkowitego zerwania więzi z Chinami.

„Decoupling” to znacznie dalej idące odseparowanie gospodarek, włącznie z przenoszeniem produkcji „z dala od Chin” i ograniczaniem wymiany handlowej. Unia oficjalnie odcina się od takiego podejścia, uznając je za zbyt kosztowne i trudne do realizacji.

Jakie konkretne akty prawne wchodzą w skład nowej strategii przemysłowej UE?

W odpowiedzi na rywalizację z Chinami i USA UE przyjęła szereg nowych regulacji i programów, m.in.:

  • Net-Zero Industry Act – wsparcie dla przemysłu niskoemisyjnego,
  • Critical Raw Materials Act – zabezpieczenie dostaw surowców krytycznych,
  • European Chips Act – rozwój europejskiej produkcji półprzewodników,
  • CBAM (mechanizm graniczny CO₂) – wyrównanie kosztów emisji CO₂ dla importowanych produktów,
  • programy IPCEI – finansowanie ważnych projektów o znaczeniu europejskim w strategicznych branżach.

Te inicjatywy mają przełożyć ogólne cele strategiczne na realne wsparcie inwestycji i ochronę europejskiego rynku.

Jakie słabości wewnętrzne UE utrudniają realizację strategii przemysłowej?

Do kluczowych słabości należą rozdrobnione rynki kapitałowe, różne systemy podatkowe, skomplikowane i powolne procedury administracyjne oraz brak spójnej polityki energetycznej. To wszystko obniża atrakcyjność Europy dla inwestorów w porównaniu z USA czy Chinami.

Strategia przemysłowa ma te bariery stopniowo redukować – m.in. poprzez uproszczenie zasad pomocy publicznej, rozwój unii rynków kapitałowych i lepszą koordynację działań państw członkowskich w obszarze energii i przemysłu.

Co warto zapamiętać

  • Strategia przemysłowa UE z marginalnego zagadnienia stała się priorytetem politycznym w odpowiedzi na agresywną politykę subsydiów Chin, protekcjonistyczne programy USA oraz wstrząsy geopolityczne i gospodarcze ostatnich lat.
  • Bruksela odchodzi od wyłącznie regulacyjnego podejścia na rzecz aktywnej polityki przemysłowej, obejmującej koordynację inwestycji, wybór kluczowych sektorów, mechanizmy ochrony na granicach i ukierunkowane wsparcie finansowe.
  • UE musi jednocześnie reagować na konkurencję Chin i programy wsparcia USA oraz przezwyciężać własne słabości strukturalne, takie jak rozdrobnione rynki kapitałowe, zróżnicowane systemy podatkowe, biurokracja i brak spójnej polityki energetycznej.
  • Po pandemii, kryzysach w łańcuchach dostaw i wojnie w Ukrainie strategia przemysłowa została przełożona na konkretne narzędzia prawne i finansowe, takie jak Net-Zero Industry Act, Critical Raw Materials Act, European Chips Act, CBAM i projekty IPCEI.
  • Fundamentem nowej strategii są zielona transformacja i cyfryzacja, przy czym UE traktuje cele klimatyczne jako element przewagi konkurencyjnej i stawia na technologie niskoemisyjne, efektywność energetyczną oraz przemysł 4.0.
  • Kluczowym celem jest zwiększenie odporności łańcuchów dostaw poprzez podejście „de-risking”: dywersyfikację źródeł, rozwój własnych mocy w obszarach krytycznych (surowce, półprzewodniki, farmaceutyki, technologie zielone) i budowę zapasów, zamiast pełnego „decouplingu” od Chin.